Podróż za 2 uśmiechy

TAKIE MOJE MIEJSCE TUŻ ZA ROGIEM... BĘDĘ TĘSKNIĆ

TAKIE MOJE MIEJSCE TUŻ ZA ROGIEM... BĘDĘ TĘSKNIĆ



Są takie miejsca, które kiedy Ci nudno, źle albo smutno to wizyta w nich poprawia nastrój na długo. Są tacy ludzie, których gdy widzisz to Twoja gęba się od razu śmieje. A jeśli jedno łączy się z drugim no to jest tak, jak z tym jajkiem i masełkiem, o którym mówił Maksymilian Paradys (Jerzy Stuhr) w Seksmisji: ...jak to masełeczko już się tam rozpuści no to paaalce lizać.


Dopiero co najmłodsza córka skończyła trzy latka, a już za chwilę najstarsza skończy dziesięć. Kiedy o tym pomyślę ciężko mi w to uwierzyć. Już całą dekadę jestem rodzicem. Jestem Mamą. Jaką? Mam nadzieję, że wystarczająco dobrą. To jednak najlepiej mogą ocenić moje dzieci. Z pewnością wiele się przez te dziesięć lat zmieniło. Teraz uśmiecham się na samo wspomnienie mnie młodszej, będącej zupełnie na początku macierzyństwa.  Wystraszonej, przejmującej się każdą krostką małej, co rusz wyparzającej butelki i z wielkim zaangażowaniem prasującej ubranka. Uważającej, że wszystko najlepiej zrobię sama, choć tak niewiele jeszcze o macierzyństwie wiedziałam i umiałam. Pamiętam też siebie spacerującą z wózkiem godzinami po osiedlu, wyłapującą złote myśli ze wszystkich tych, które kłębiły się w mojej głowie i zaczytującą się na osiedlowej ławce w Twoim Stylu, w historiach kobiet, które dzięki narodzinom dzieci zmieniły swoje życie zawodowe. A w tym wszystkim była moja mała córeczka, którą uwielbiałam, z której byłam dumna i którą coraz mocniej kochałam.

I było coś jeszcze. Miejsce, które okazało się być świetną przystanią, częścią spaceru, gdy na kolejne trasy kończyły się pomysły, gdy padał deszcz lub gdy ja miałam najzwyczajniej w świecie ochotę na ciekawą rozmowę. Może pomyślicie, że to głupie, ale tym miejscem była osiedlowa księgarnia Dama przy ulicy Gorczycowej w Gdyni - Dąbrowie, w której na co dzień mogłam spotkać Panią Mariannę.

Właściwie to niby nic nadzwyczajnego. Średniej wielkości pomieszczenie, po jednej stronie półki z książkami i artykułami papierniczymi, po drugiej półki z podręcznikami, zabawkami i kartkami okolicznościowymi. Na środku lada, a za nią zawsze uśmiechnięta i serdeczna kobieta. Gdy teraz Mamy mają całą masę miejsc gdzie mogą czuć się z dziećmi bezpiecznie i miło oraz uczestniczyć z nimi w kreatywnych zabawach ja miałam księgarnię Dama. Była ona trochę jak księgarnia Kathleen (Meg Ryan) w filmie Masz wiadomość. Pamiętacie? Tak, myślę, że chodzi o ten klimat. Chyba jest tak, że wystarczy zapach książek oraz ktoś serdeczny i już dzieje się magia. Frajdowicze, nawet sobie nie wyobrażacie jakiej ja tam dostawałam mocy. Doskonale pamiętam dwie pierwsze książki, które tam kupiłam. To była klasyka - wiersze Tuwima i Brzechwy. Doskonale pamiętam także pierwsze rozmowy z Panią Marianną o kolejnych, ciekawych książkach dla dzieci, w które zresztą sukcesywnie się zaopatrywałam. Rosła moja kolekcja dziecięcej literatury, a z nią moje dzieci (dość szybko po narodzinach pierwszej córki na świecie pojawiła się druga) i nasze wspólne uwielbienie dla tego miejsca. Nie wiem ile książek tam kupiłyśmy. Było ich jednak bardzo dużo. Kupowałyśmy nie tylko dla nas, ale i na każde urodzinki dla innych dzieci. Zaopatrywałyśmy się tam także w przybory plastyczne, by w domu dać się ponieść fantazji tworząc kolejne rysunki czy inne prace. Wyniosłyśmy stamtąd kilogramy brokatu i kleju, tony papieru oraz worek uśmiechów i opowieści Pani Marianny. A opowieści te często nie dotyczyły już tylko książek, ale życia. Zaprzyjaźniłyśmy się. Pani Marianna wiedziała wiele o mojej rodzinie, a ja o jej. Po jakimś czasie narodził się jej wnuczek i w księgarni bywała już tylko sporadycznie. Brak spotkań rekompensowałyśmy sobie wysyłając kartki z życzeniami na święta. Częściej natomiast zaczęłam spotykać w księgarni dwie równie urocze właścicielki: Panią Danusię i Panią Mariolę. Księgarnia była naszym ulubionym miejscem także wtedy, kiedy pracowały w niej bardzo młode sprzedawczynie. Może z mniejszym wdziękiem zachwalały nowości dziecięcej literatury, ale i tak ja w tym miejscu łapałam jakieś pozytywne fluidy.

Kiedy w maju zeszłego roku przechodziłam obok niej, pomyślałam, że się z Wami podzielę tą moją myślą, stworzę po wakacjach wesoły wpis o jednym z moich ulubionych miejsc na ziemi zupełnie za rogiem mojego domu. We wrześniu zobaczyłam jednak na drzwiach kartkę z informacją o planowanym zamknięciu księgarni. Aż ścisnęło mnie w dołku. Łzy w oczach się zakręciły. Tym bardziej chciałam Wam o niej napisać. By gdzieś pozostał po niej ślad, by po latach nie zaginęła gdzieś w odmętach całej masy innych wspomnień.   

Postanowiłam porozmawiać z Paniami o księgarni, by wzbogacić artykuł o ich historię. Zabawić się w dziennikarza i zadać pytania z cyklu: Jak to się zaczęło? Spotkałyśmy się w samej księgarni 2 stycznia tego roku. Oficjalnie była już ona zamknięta od 1 stycznia. Na półkach pozostało zaledwie kilka książek. Smutny to była dla mnie widok, ale wizja rozmowy z Damami napawała mnie radością. Ja przyniosłam ciasto, Panie zorganizowały torcik i herbatę. Krzesełka, stolik i nawet angielską zastawę. Usiadłyśmy we cztery - ja i trzy Panie, które stworzyły kawał dobrej księgarnianej, osiedlowej historii trwającej 15 lat. Zaczęła się rozmowa. O wszystkim. O dzieciach, o książkach, o religii, podróżach, o cudownych stałych klientach, którzy rośli razem z tym miejscem, o bibliotekoznawstwie, o upodobaniach małych jubilatów i prezentach dla nich, które świetnie potrafiła polecić Pani Marianna zakłopotanym klientom - gościom, o wnukach, czyli znów o dzieciach, a ja mojego notatnika z pytaniami nawet nie wyjęłam….Dziękuję.  To było najlepsze zakończenie mojej księgarnianej przygody. Ale właśnie to jest tak, że jak są książki, są świetni, serdeczni ludzie no to już tylko palce lizać. Smile

 

P.s. Damy otrzymały ode mnie ten tekst mailem kilka dni temu. W zamian otrzymałam dużo ciepłych słów. Postanowiłam podzielić się z Wami częścią jednej z wiadomości. Autorem jest jedna z właścicielek księgarni, Pani Danusia. Kto wie? Może dla Was będzie to inspiracja, by gdzieś tam kiedyś stworzyć takie miejsca...

...Dziękuję serdecznie za przesłanie uroczego tekstu o naszej małej osiedlowej księgarence.
Tekst jest przepiękny i bardzo mnie wzruszył. Przy czytaniu Pani wspomnień powracały do mnie obrazy zatarte już przez czas. Pamiętam Panią z małymi dziećmi w wózku, a potem z zwiększymi już córeczkami, wybierającą prezenty na różne uroczystości. To Pani rozświetlała księgarnię radosnym, słonecznym uśmiechem.
Pani Marylka* zaś była "dobrym duchem" tego miejsca, znała wszystkie przychodzące tu dzieci i ich rodzeństwo po imieniu. Wiedziała czym dzieci się interesują, jakie zawierają przyjaźnie, do kogo idą na urodzinki. Zawsze starała się nawiązać tę szczególną nić sympatii, zarówno z dziećmi, z ich rodzicami, babciami, jak i nawet  nianiami.To właśnie pani Marylka stworzyła z naszej księgarni tę "radosną i bezpieczną przystań", gdzie każdy był dla nas, tym jedynym, najważniejszym na świecie człowiekiem. Nasi klienci stawali się z biegiem czasu, tak bliscy sercu, jak rodzina.
Następczynie pani Marylki (pani Kasia, Lidia i Weronika) wnosiły do naszej księgarni również wiele radości i starały się, jak mogły sprostać oczekiwaniom naszych klientów.
Pani Danusiu, uwielbiam książki i posiadanie księgarni było zawsze moim marzeniem. To właśnie w książkach jest magia i czar, który przyciąga do księgarń wspaniałych, marzycielskich i twórczych ludzi. To  Pani jest jedną z tych romantycznych, "magicznych", nie bojących się wyzwań losu osób. Cieszę się, że pracując tu mogłam poznać Panią i wielu innych przemiłych ludzi mieszkających na naszym osiedlu.
Serdecznie Panią pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego dla Pani i Rodziny...

* Pani Marianna była nazywana przez Damy Panią Marylką.

Księgarnia DamaKsięgarnia DamaMoje dwie pierwsze zakupione książki

Od lewej:Pani Danusia, Pani Mariola, Pani Marianna i ja

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Stolica Polski
Dodany przez: lileczka_4
Data dodania: 2016-02-05
Kochana Otwieraj sama taką księgarnię + kawiarnia :)
Dodany przez: Frajda nad morzem
Data dodania: 2016-02-05
lileczka_4 to jedno z moich marzeń, ale jeszcze nie w tej chwili. Teraz mam inne plany. :-) Kiedyś, kiedyś... :-)