Podróż za 2 uśmiechy

SKŁADA SIĘ Z BANAŁÓW, ALE JAKIE JEST WYJĄTKOWE!

SKŁADA SIĘ Z BANAŁÓW, ALE JAKIE JEST WYJĄTKOWE!

 

W sobotni wieczór zasiadłam z mężem przed telewizorem, by zobaczyć film, którym obdarował mnie Święty Mikołaj. Boyhood. Przed seansem nic o filmie nie wiedziałam.  No może tyle, że realizowany był przez prawie 12 lat, co już czyniło go w jakimś sensie fascynującym i to, że był nominowany m.in. do Oscara 2015 w kilku kategoriach. Rozpoczął się i …toczył, toczył, toczył, aż po dwóch i pół godzinie dotoczył się do końca. Kompletnie nie wiedziałam co mam myśleć o tym co właśnie zobaczyłam. Przez cały ten czas czekałam w napięciu na wielkie wow!, na fajerwerki, na nagły zwrot akcji, czekałam, aż coś się w końcu wydarzy, jakiś wielki dramat może. Czekałam…., aż skończył się film. No i co to było? Na moim oczach w jeden wieczór chłopiec stał się młodym mężczyzną i cóż poza tym? Zaczęliśmy z mężem dyskusję. A może właśnie to są te fajerwerki? Może w życiu  nie chodzi o to, by działy się te dramaty, wielkie rzeczy, zdarzenia, tylko to życie samo w sobie jest już czymś wyjątkowym? I wtedy przeczytałam recenzję Newsweek Polska: Najważniejszy film ostatniej dekady? W niezwykły sposób pokazuje, że nasze życie składa się z banałów, ale mimo to jest wyjątkowe. Strzał w dziesiątkę. Tak właśnie jest! To jest najwyższa wartość tego filmu. To czyni go arcydziełem.


Wiele razy, gdy myślę o swoim życiu, to właśnie myślę, że jest wspaniałe. Uwielbiam je! Czy na co dzień dzieją się w nim rzeczy wielkie? Nie. Mimo to uważam, że jest wyjątkowe. Uwielbiam te domowe sprawy, tę bieganinę za dzieciakami czy razem z nimi: do szkoły, na zajęcia, koncerty, treningi, zawody, sanki, spacery, wycieczki. Te muzea i autobusy. Zabawy z najmłodszą i wspólne gotowanie obiadu, bo ona bardzo „bubi gotować”. Logistyczne układanie każdego kolejnego dnia, czy tych, w których ja chcę się realizować w roli innej niż Mama, choćby w roli przewodnika po Trójmieście. Przygotowania męża do triathlonu, moje treningi  pole dance, blogowanie, FRAJDĘ, domowe przyjęcia, wieczorne czytanie dzieciom czy wyświetlanie bajek. Spotkania przy herbacie u rodziców. Sterty książek dla dzieci, piętrzącą się literaturę podróżniczą i moją walkę ze zmęczeniem, ze snem, gdy chcę przeczytać choć kilka kolejnych stron Mitów Gdańska Marcina Kalecińskiego. Uwielbiam to. Nawet kiedy czasem mnie to wszystko strasznie wkurza, męczy i mam ochotę wszystko rzucić, to kiedy widzę efekty moich działań wierzę w ich sens. Bo, pomimo że czasem się piekielnie kłócimy, wciąż się mocno kochamy. Rodzina trwa. I na wszystko jest odpowiedni czas.


Od kiedy jestem Mamą szczególnie doceniam drobne radości. Gdy podczas spaceru po osiedlu w środku stycznia widzimy wiewiórkę wybiegającą z lasu na zaśnieżony chodnik, kiedy przejedziemy się na wycieczkę autobusem z jednego końca miasta na drugi, czy gdy najmłodsza powie wyraźnie nowe słowo albo zaśpiewa słowa piosenki „Mam tę moc”, albo gdy mamy wolny wieczór, a z piekarnika pachnie właśnie upieczonym, pysznym ciastem. Cała masa jest takich radości. Tylko czemu czasem tak łatwo podcina mi się skrzydła? Zdarza mi się słyszeć od rówieśniczek pełne rozczarowania Acha..., gdy na pytanie: Gdzie pracujesz? odpowiadam Na razie jestem w domu z dziećmi.  I ten totalny brak zrozumienia w oczach. A od kiedy to etat, często jakże mało rozwijający, stanowi o wartości człowieka? W takich momentach czuję się tak, jakby ten ktoś robił z mojego życia głupotę.


Zaczął się nowy 2016 rok. To nowe myśli, początek czegoś wspaniałego, nadzieje. Ja nie robię żadnych postanowień, bo to tylko mnie frustruje. Mam za to marzenia i plany.  Ale chcę, by moje życie pozostało takie jakie jest, bo takie właśnie najbardziej lubię. Z pewnością chcę je trochę usprawnić, udoskonalić. Może nauczyć się lepiej odpoczywać, znaleźć trochę więcej czasu dla siebie. Przeczytać więcej książek. I dużo się śmiać. Nie tylko uśmiechać. Śmiać. Pełną gębą.


Na blogu nie zamierzam robić szczególnego podsumowania roku. Szkoda mi na to czasu. Mam tak wiele podróży do spisania, że zaraz chciałabym się za to porządnie zabrać, nadrobić zaległości. Spisać to co Wam obiecałam, a czego nie udało mi się jeszcze zrobić. A co od dawna już bardzo chcę, by miało miejsce. Tak sobie myślę, że już nic obiecywać nie będę. Nie lubię nie dotrzymywać danego słowa, a przy moim trybie życia plan mojego blogowania ulega czasem zmianie. Dotąd rozczarowanych bardzo przepraszam.


Chciałabym jednak bardzo Wam podziękować za to, że byliście ze mną. W szczególności liczne spotkania z Wami dały mi wiele radości. Pamiętacie lepienie bałwana, piknik dla mam, wernisaż zdjęć akcji Podróż za 2 uśmiechy i towarzyszące temu wydarzenia?  I jeszcze kilka innych spotkań? To był bardzo radosny rok!!! Pragnę następny uczynić jeszcze lepszym. I odważniejszym.


Wszystkiego dobrego dla Was!


Pomimo nowej, polskiej, poplątanej rzeczywistości  będę z Wami dalej. Fajnie będzie. Smile Z banałami, ale wyjątkowo.

 



P.s. Film Boyhood gorąco polecam. Dał mi niezwykle dużo siły.



 

 

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Stolica Polski
Dodany przez: MagdaWJ
Data dodania: 2016-01-08
Kochana, PIĘKNIE napisane! O najpiękniejszych rzeczach! I CO DO ZDANIA BARDZO PRAWDZIWIE! :-)
Dodany przez: Frajda nad morzem
Data dodania: 2016-01-08
MagdaWJ - dziękuję. :-)